S. Plath, 'Die Glasglocke'
'A co robią dwie tak śliczne dziewczyny jak wy, w tak piękny wieczór jak ten, same w taksówce? Jesli mogę spytać'. Miał szeroki, śnieżnobiały uśmiech.
'Jedziemy na przyjęcie'- odpowiedziałam, bo Doreen nagle oniemiała i znudzona uderzała palcami o swoją torebkę.
'Brzmi nudnie.'- stwierdził mężczyzna. 'Dlaczego nie pójdziecie ze mną napić się czegoś w barze naprzeciwko? Czeka tam jeszcze kilku moich przyjaciół'. - Skinął w kierunku niedbale ubranych mężczyzn, którzy zebrali się pod Markizą. Śledzili go wzrokiem, a kiedy zauważyli, że wskazuje na nich, zaczęli się śmiać.
Ten śmiech powinien był mnie ostrzec. Tą ostrożną chichotkę, która zawsze wie lepiej. Ale kontakt został nawiązany i wiedziałam, że jeśli zostanę w taksówce, to za kilka sekund będę chciała cofnąć czas i wykorzystać tę szansę, aby zobaczyć w Nowym Jorku coś nowego, coś, czego ludzie w gazety tak starannie dla nas szukają.
'To jak będzie, Doreen?'- spytałam.
'To jak będzie, Doreen?'- spytał mężczyzna i szeroko się wyszczerzył. Do dziś nie mogę sobie przypomnieć jak wyglądał bez uśmiechu. Musiał mieć go cały czas na twarzy. Musiał mieć takie usmiechnięte usposobienie.
'No dobrze'.- odpowiedziała mi Doreen. Otworzyłam drzwi i wydostałyśmy sie z taksówki, dokładnie kiedy odjeżdżała, i poszłyśmy do baru.
Zapiszczały hamulce, głuchy hałas.
'Hej, wy tam!'- nasz kierowca wystawił głowę przez okno i czerwoną z wściekłości twarzą zapytał: 'Co wam wpadło do głowy?!'
Zahamował tak ostro, że jadąca za nim taksówka go stuknęła. Mogłyśmy dostrzec, jak cztery dziewczyny wymachują rękami i ...
mit dem Haenden fruchteln- wymachiwać rękami
jmd einfallen- przyjsć do głowy
sorgfaeltig- starannie
sich umsehen- rozejrzeć się
quietschen - zapiszczeć (opony)
prall- jędrny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz